Podręcznik bardzo dobrych praktyk

„Roślinnicy” – nasze działania

Pierwsze spotkanie w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym nr 3 w Warszawie zaczęłyśmy od opowiedzenia o projekcie, który zrobimy wspólnie z chłopakami przebywającymi w ośrodku oraz prezentacji naszych prac i inspiracji związanych z tematem roślinnym i sztuką.

Po prezentacji wyłoniła się grupa chłopców chętnych do zrealizowania wspólnie z nami całego projektu: zaopiekowania się roślinami, poznania ich specyfiki i potrzeb, wyjścia do ogrodu botanicznego, zaprojektowania i wykonania stalowej instalacji przestrzennej – kwietnika oraz stworzenia artbooka.

Chłopcy dostali od nas specjalnie wykonane dla nich szkicowniki i zaczęliśmy pierwsze, intuicyjne rysunki na bazie kropek i linii. Na bazie przygotowanych wcześniej szablonów kilku liści mogliśmy połączyć geometrię linii prostych z organicznymi kształtami liści. Chłopcy bardzo zaangażowali się we wspólną pracę.

Drugie zajęcia z wychowankami MOW-u odbyły się w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Spotkanie rozpoczęliśmy od obejrzenia szklarni Ogrodu – tropikalnej, subtropikalnej, palmiarni i trebhauzu (cieplarni). Oglądaliśmy z bliska miniaturowe oplątwy brodaczkowe i sprawdzaliśmy, jak szybko zamykają się pułapkowe liście muchołówki. Wąchaliśmy liści eukaliptusa i podziwialiśmy największe kaktusy rosnące w szklarniach. Właśnie owocowały granaty i bananowce karłowate – smakowaliśmy dojrzałych owoców prosto z drzewa. Okazuje się, że dzikie banany mają dużo nasion i mało miąższu, ale jest on za to słodki i aromatyczny. Chłopcom spodobały się szyszki sagowców, na których właśnie dojrzewały zarodnie i wielkie liście strelizii, które sięgają dachu szklarni. Było parno, duszno i gęsto od roślin.

Grupa z wyjątkowym zaciekawieniem słuchała opowieści o systemach adaptacji roślin i metodach ich radzenia sobie w trudnych warunkach.

Druga część spotkania była sesją zdjęciową w szklarni subtropikalnej. Chłopcy mogli zrobić zdjęcia analogowym aparatem średnioformatowym Mamiya. Za pomocą sztucznego oświetlenia i kolorowych teł robiliśmy też portrety aparatem cyfrowym Canon. Wykonali serię portretów na analogowym materiale światłoczułym. Owoc swojej pracy poznają niebawem. Materiał fotograficzny będzie wykorzystany do realizacji albumu podsumowującego nasze wspólne działania.

Wyjście na dwór, na chłodne październikowe powietrze było jak powrót z innego świata.

Kolejny raz spotkaliśmy się w Ośrodku. Zajęcia rozpoczęliśmy od przygotowania cienkich prętów służących do wykonania modeli przestrzennych. Chłopcom zdecydowanie podobało się używanie szlifierki kątowej, my natomiast byłyśmy zadowolone, że przy okazji zdobywania praktycznych umiejętności, przeciwstawiamy się utartym schematom „męskiego zajęcia”. Następnie przymierzyliśmy się do projektowania kwietników – początkowo w formie rysunków w szkicownikach.

Na podstawie wykonanych prac oraz obliczeń chłopcy zaczęli przenosić płaskie rysunki oraz pomysły w przestrzeń, wyginając ręcznie cienkie pręty, docinając je i spawając. Powstały 4 projekty, 2 indywidualne i dwa grupowe, każdy zupełnie inny, a wszystkie bardzo ciekawe przestrzennie.

Z powodu braku przestrzeni w ośrodku do pracy brudnej i głośnej kolejnych kilka warsztatów przeprowadziliśmy w pracowni rzeźbiarskiej grupy Reaktor – Laboratorium Rzeźby. W warsztatach uczestniczył profesjonalny spawacz – Zbyszek Zachariasiewicz. Zaczęliśmy od teoretycznego wprowadzenia uczestników w różne techniki spawania. Zbyszek opowiedział o zaletach i wadach zawodu spawacza, co bardzo zainteresowało chłopaków. Później każdy po kolei miał szansę pod jego okiem wykonać kilka próbek spawania. W tym samym czasie z pozostałymi uczestnikami dopracowywaliśmy projekty, robiliśmy niezbędne obliczenia oraz docinaliśmy materiał. Spotkanie było bardzo owocne, do ostatnich minut pracownia wyglądała jak warsztat ślusarsko-rzeźbiarski. Chłopcy bardzo się zaangażowali i nie chcieli kończyć pracy.

Od przekroczenia progu pracowni do uruchomienia szlifierki kątowej przez pierwszą grupę upłynęło jakieś dziesięć sekund. Michał i Maciek ledwo zrzucili kurtki, już zaczynali ciąć swoje profile stalowe. Mieli do pocięcia i potem zespawania ponad 40 osobnych elementów. Ich kwietnik przybrał kształt geometrycznej spirali. Damian i Staszek pracowali w pojedynkę tworząc bardzo ciekawe kwietniki dwudoniczkowe. Damiana – w postaci leżącego czworościanu foremnego/piramidy, a Staszka… w formie abstrakcyjnej linii. Trudno nawet opisać ten kształt, ale nasz spawacz, pan Zbyszek Zacharjasiewicz zasugerował, że to powinno mieć imię „Mirando a las estrellas” czyli hiszpańskie „patrząc na gwiazdy”. Patryk, Mateusz i Damian zbudowali największy kwietnik na pięć doniczek. Jego konstrukcję można porównać do wieloramiennego świecznika. Szlifierka, dwie spawarki i giętarka były nieustannie w użyciu. To była moc!

Kolejne listopadowe spotkanie było wyzwaniem i dla chłopaków i dla artystek. Tego dnia prawie wszyscy z naszej grupy dostali czarne kropki za zachowanie, które w praktyce oznaczają brak przepustki oraz telefonu przez miesiąc. W tych zajęciach uczestniczyło mniej osób niż zazwyczaj, Michał był zupełnie nieobecny, a reszta pojawiała się i znikała w zależności od nastroju. Mimo wszystko udało nam się skończyć kwietniki spawając ostatnie elementy na zewnątrz. W sali chłopaki adoptowali przywiezione przez nas rośliny. Wspólnie je przesadzaliśmy do kolorowych doniczek. Ostatnim zadaniem było naszkicowanie skończonych konstrukcji i porównanie z rysunkiem, który poprzedzał wprowadzenie idei w życie. Jedynie Damian, który czarnej kropki nie otrzymał, pracował z zaangażowaniem i radością, a obserwowanie go rysującego kwietnik z różnych stron było budujące.

Namacalne efekty zajęć były dobre, ale my czułyśmy się nieco zawiedzione i zmęczone, ponieważ na nas odbiło się po raz pierwszy wewnętrzne życie ośrodka, brak wolności chłopaków i wynikająca z tego frustracja. Było to bardzo cenne doświadczenie stawiające nas na ziemi (ponieważ wcześniej ich entuzjazm i zaangażowanie było euforyzujące), pozwalające lepiej poznać chłopaków i zrozumieć kolejne, trudne realia ich życia. Poznać specyfikę pracy z młodzieżą w ośrodkach wychowawczych.

Na ostatnie formalne zajęcia przywieźliśmy do Ośrodka prze Patriotów skończone kwietniki.

Tego wieczoru spadł pierwszy duży śnieg i ślizgając się po białym puchu wnosiliśmy je do ośrodka. Chłopcy momentalnie posadzili w nich rośliny i umieścili na piętrach w swoich świetlicach. Potem wspólnie podsumowaliśmy projekt i obejrzeliśmy wszystkie zdjęcia – ze spawania, portrety ze szklarni Ogrodu Botanicznego UW oraz te, które w trakcie kolejnych spotkań wykonywała Małgorzata Brus Zduleczny. Ustaliliśmy, że na podsumowania projektu Fundacja przygotuje zdjęcia, a chłopaki wspólnie opowiedzą o projekcie, na spontanie.